poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Glinka marokańska i moja pielęgnacja twarzy.

W piątek przyszła do mnie zamówiona glinka marokańska z Synesis. Wiele się o niej naczytałam na blogach i postanowiłam kupić. Kliknęłam od razu 550g, żeby nie zamawiać ponownie. Wyliczyłam, że starczy mi na jakieś 4 miesiące używania, mniej więcej co 3 dni. Już zdążyłam użyć ją 2 razy i jestem z niej bardzo zadowolona. Wszystko, co producent o niej pisze, jest prawdą. Mam cerę mieszaną, przetłuszcza się niesamowicie w strefie T i od czasu do czasu wyskoczy mi kilka pryszczy. O zaskórnikach nie muszę wspominać. Ta glinka już zdziałała cuda, bo moje pory są ściągnięte i efekt matowienia działa przez 2 następne dni. Oczywiście maseczka z glinki ciężko się zmywa, ale mam specjalna myjkę do twarzy i jakoś sobie radzę. Za takie efekty warto.
Dodatkowo używam kremu siarkowego z Barwy, chyba każdy go zna. Daje bardzo dobre efekty. Używam go od miesiąca, tylko nadzień, bo lekko wysusza, ale wspaniale matuje. Na noc stosuje mocno nawilżający krem z Under Twenty. Właśnie kończy mi się mój ulubiony peeling morelowy St.Ives. Słyszałam, że został wycofany, niestety. Ale istnieje bardzo podobny produkt z Sorayi i zamierzam go kupić, jak tylko wpadne do Rossmana.
A teraz trochę o mojej diecie, w której wytrwałam bardzo długo. Wczoraj zjadłam BigMilka, ale on nie ma aż tak strasznej ilości kalorii i wyszło mi łącznie 1280 kcal. Jeszcze przez tydzień będę stosowała tę dietę i potem stopniowo będę zwiększała ilość spożywanych kalorii. Waga pokazała mi dzisiaj 0,9 kilograma mniej. A6w naprawdę daje niesamowite efekty. Ale tylko tym wytrwałym. Więc polecam!

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Deszcz i zakupy

Wybrałam się dzisiaj do miasta na mega-wielkie kosmetyczne zakupy. Ale oczywiście padało. Trochę przemokłam, jak chodziłam po mieście, ale większość czasu i tak spędziłam w centrum handlowym. Wydałam na kosmetyki przeszło 200 zł. Jak na mnie, to dużo. Głównie była to kolorówka, 2 pędzle do makijażu i kilka kosmetyków pielęgnacyjnych. Teraz zastanawiam się, czy może powinnam kupić sobie taką wypychaną pufę-worek. Strasznie mi się to podoba i jest bardzo wygodne.


Jest w cenie ok.170 zł + przesyłka. Jeszcze muszę się zastanowić. Trzeba by było zrobić miejsce w pokoju na niego.
A teraz nowina dnia. Schudłam 0,7 kg! Nie popełniłam ani jednego wykroczenia podczas diety. Słodyczy nie jadłam już od dawna, ale jakoś mnie do nich nie ciągnie. W talii ubyło mi 3 cm. Wytrwale ćwiczę a6w, chociaż ćwiczeń jest coraz więcej, a brzuch niemiłosiernie mnie boli. Aerobik jest przyjemniejszy.
Pozdrawiam :)